Niedawno korespondując z pewną Basią nt tego jak ma wyglądać jej blog pisałyśmy przy okazji o innych rzeczach….o karmieniu piersią, o tym, że powrót do pracy po kilku latach jest stresujący. Napisałam jej, że na pierwszym urlopie macierzyńskim marzyło mi się, aby znaleźć pomysł na siebie i móc realizować się poza etatem. Wtedy się to nie udało, a teraz pomysł jest i zobaczymy co z tego będzie. Odpisała:

Podziwiam ludzi, którzy wiedzą czego chcą i dążą do osiągnięcia tego. Swoją drogą to bardzo budujące wiedzieć, że Ty również nie miałaś kiedyś pomysłu na siebie, a teraz się rozwijasz.
Basia o tym nie wie, ale nasza krótka rozmowa. a w szczególności to co napisała uświadomiło mi coś co teoretycznie już wiedziałam, ale jakoś nad tym się nie zastanawiałam. Wydarzyło się coś na co długo czekałam. Gdy usilnie próbowałam do tego doprowadzić nic nie wychodziło. W każdym pomyśle czegoś brakowało, to nie było to. Wydawało mi się, że jest „na siłę” i nie dla mnie. O czym mówię? O pomyśle na siebie. Jak się okazuje mój ewoluuje i się klaruje. Nie jest dokładnie tym samym co kilka miesięcy temu, ale jest. Coraz lepiej dopasowany do mnie i do rzeczywistości, która mnie otacza.
Jak na przekór pomysł znalazł mnie, gdy przestałam go szukać. Nie bez przyczyny piszę, że to pomysł mnie znalazł, a nie ja na niego wpadłam. Za wcześnie na pisanie o mojej historii sukcesu w aspekcie życia z pasji. Mogę jednak napisać jak to się stało, że jestem tu gdzie jestem teraz. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to dopiero początek mojej drogi. Wiem jednak też, że jeszcze kilka miesięcy temu mogłam tylko marzyć o tym co teraz mam. Z tego powodu pod wpływem chwili postanowiłam napisać ten post. Bo jak okazuje się może być budujące, że ktoś kto nie miał kiedyś pomysłu na siebie w końcu go odnajduje. Może zainspiruję Was i dam nadzieję, że nie trzeba wiedzieć co się chce w życiu robić już w wieku 5 lat. Świadomość ta może dopaść Was. tak jak mnie. w okolicach 30-tki, albo i później. W tym miejscy MUSZĘ napisać, że mówiąc o pomyśle na siebie nie mam na myśli jedynie odnajdywanie swojej drogi zawodowej poza etatem. Może okazać się, że znalazłaś już pomysł na siebie tylko sobie tego nie uświadomiłaś. Bo jeśli pracujesz, wychowujesz dzieci, pieczesz placek co niedzielę, a jednocześnie jesteś szczęśliwa z tym jak jest i nie czujesz potrzeby poszukiwania czegoś innego to dobrze. Nie daj sobie wmówić, że panująca moda na niezależność i życie z pasji jest czymś do czego i Ty powinnaś dążyć. Dla każdego spełnienie to coś innego i to jest w porządku.

jak znaleźć sposób na siebie, rozwój osobistyJAK TO BYŁO ZE MNĄ?

Na to, że znalazłam pomysł na siebie złożyło się kilka zdarzeń. Żeby obraz był całościowy muszę zacząć od przeszłości z lekka sprzed kilkunastu lat. Wybaczcie.

1.

Lubiłam rysować, tworzyć coś. Pochłaniało mnie to godzinami. Później przyszło liceum o profilu informatycznym i zadnie stworzenia prostej strony w HTML. Tak mi się to spodobało, że mimo braku Internetu w domu kupiłam za oszczędności podręcznik do HTML. Siedziałam przed komputerem po szkole i realizowałam wskazówki z kolejnych stron. To było moje nowe hobby przez jakiś czas. Pod koniec liceum przyszedł czas na fascynację fotografią. W jedne ze świąt Bożego Narodzenia spełniło się moje marzenie – pod choinką znalazłam lustrzankę analogową. To nie był wówczas oldschool. Fotografia cyfrowa raczkowała i aparaty cyfrowe, jak dla mnie miały astronomiczne ceny. Znowu kupiłam książkę i się uczyłam. No wiece wciąż nie miałam Internetu.

2.

Skończyło się liceum, skończyło się realizowanie pasji. Musiałam podjąć pracę, aby opłacić studia, a nie długo później, również po to, aby się z tego też utrzymać. Lustrzankę musiałam sprzedać. Rzeczywistość. Nastał okres wielu lat podczas, których skupiałam się głównie na przetrwaniu.

3.

Pomimo braku porządnego aparatu, bez większego celu w zasadzie zaczęłam „bawić się” w Photoshopie. Wykonywałam tutoriale znalezione w sieci, próbowałam coś tworzyć, zabijałam wolny czas.

4.

Rok 2012 był tym w którym urodził się G. Pierworodny, wyczekiwany. To przypomniało mi o fotografii. Namówiłam M. na zakup lustrzanki i tak powróciłam do fotografii.

jak znaleźć sposób na siebie, rozwój osobisty

5.

W czerwcu 2014 roku przeprosiłam się z blogiem. Mimo, że bloga prowadzę od stycznia 2011 to pisałam jak mi się zachciało – niejednokrotnie z kilkumiesięcznymi przerwami. Zaczęłam od metamorfozy. Zmieniałam wygląd bloga kilka razy w ciągu jednego miesiąca, aż znalazłam taki, który jest do dziś. Dodałam swoje zdjęcie, przestałam być anonimowa. W końcu czułam, że mogę to zrobić – przestałam się wstydzić tego miejsca. To był przełomowy moment, ponieważ sprawił, że chciało mi się blogować częściej. Polubiłam to miejsce. Nie, ja je pokochałam!

6.
Zaczęłam dzielić się z Wami swoją wiedzą i tym czego się uczyłam. Okazało się to być strzałem w dziesiątkę. Doceniałyście to i przybywałyście coraz liczniej. Po pewnym czasie zaczęłam dostawać wiadomości od Was z prośbą o pomoc. Wcześniej nie pomyślałabym o tym, że ktoś mógłby chcieć, abym pomogła odmienić mu swoje miejsce w sieci. Z wiadomości od Was często między wierszami wyczytuję, że taka przemiana jest Wam potrzebna, tak samo jak potrzebna była mi, aby znaleźć swoje miejsce. Nie sądziłam też, że ktoś zechce abym na fotografiach uwieczniła dla niego ważne życiowe momenty.
jak znaleźć sposób na siebie, rozwój osobisty

***

Nie piszę tego wszystkiego, aby się Wam zwierzyć i wygadać. Chcę Wam pokazać, że czasami mamy potencjał, którego sobie nie uświadamiamy. Nie chcesz czekać, aż pomysł na siebie sam Cię znajdzie? Przeanalizuj swoją przeszłość. Czy jest w niej coś co robiłaś mimo, że nic z tego nie miałaś oprócz frajdy? Coś czemu poświęcałaś się mimo, iż długo nie przynosiło oczekiwanych rezultatów, a Ty szukałaś rozwiązań, gdy pojawiały się trudności?  Pomyśl intensywnie i nie odrzucaj niczego tylko dlatego, że wydaje Ci się błahe. To co dla Ciebie jest proste dla innego może być niewykonalne!  U  mnie  było to głównie zamiłowanie do HTML, prac plastycznych i fotografii – okazało się, że to wszystko można zgrabnie połączyć. I nie myśl, że wracając do tego po tylu latach byłam w tym wszystkim biegła. Nadal nie jestem i świadomość tego każe mi cały czas się uczyć. Jednak uczenie się tego co się lubi to przyjemność. Nic nie spada z nieba, trzeba na to zapracować. Ważne, aby pracować nad właściwymi rzeczami!

TO MOŻE CI SIĘ SPODOBAĆ:

***
Posty publikuję w poniedziałki, środy i piątki, ale możemy „spotykać się” częściej np. na Facebook’u,  Instagramie lub Twitterze.